Unia Europejska jest gotowa udzielić Wielkiej Brytanii kolejnego, trzy miesięcznego opóźnienia, jeśli brytyjski premier Boris Johnson nie zdoła przedstawić brytyjskiemu parlamentowi swojego porozumienia z UE do 31 października. Istnieje wiele opcji dotyczących opóźnienia, które wahają się od miesiąca do pół roku, a nawet dłużej.
Prezydent UE, Donald Tusk, konsultuje się z 27 przywódcami państw UE i możliwe, że w piątek przedstawi odpowiedź na brytyjską prośbę. Brytyjska prośba o opóźnienie dotyczy okresu trzech miesięcy; Niemcy rozważają trzy tygodnie, a Francja mówi o trzech dniach.
Szansa na to, że Wielka Brytania opuści Unię Europejską w przyszły czwartek, 31 października — zgodnie z planem — wydaje się więc bardzo mała.
Europa nie zamierza po prostu przyznać opóźnienia, ale chce wiedzieć, co Brytyjczycy z tym zrobią. „Czy chodzi o okres 3-4 tygodni na poważne rozpatrzenie sprawy w parlamencie? To oczywiście zaakceptujemy. A może na przykład na organizację wyborów lub drugiego referendum — to również jest możliwe” — mówią politycy w Parlamencie Europejskim w Strasburgu.
Premier Johnson wczoraj odbył krótkie konsultacje z liderem opozycji, Jeremym Corbynem (Labour). Johnson chce przedterminowych wyborów parlamentarnych, lecz potrzebuje do tego poparcia Labour. Corbyn natomiast najpierw chce załatwić wszystkie kwestie związane z Brexitem i prawnie je uregulować w aktach prawnych, tak by ewentualny nowy rząd brytyjski nie mógł już nic w nich zmieniać. Labour pozostawia też możliwość, że taki kompletny pakiet dotyczący Brexitu zostanie przedstawiony brytyjskim wyborcom w referendum.
Brytyjski milioner Richard Branson liczy na nowe referendum w sprawie Brexitu. Jest przekonany, że Brytyjczycy wtedy zdecydują o pozostaniu w UE. Tak powiedział właściciel m.in. Virgin Records i linii lotniczych Virgin, który obecnie przebywa w Izraelu.
Nowe referendum jest jedną z możliwości, jeśli premier Boris Johnson nie zdoła przeforsować swojego porozumienia brexitowego w parlamencie. „Negocjacje brexitowe już wyrządziły ogromne szkody przedsiębiorstwom, zatrudnieniu i brytyjskiej walucie” — mówi Branson. „Coraz bardziej wygląda na to, że ludzie zdają sobie sprawę, iż w pierwszym referendum zostali wprowadzeni w błąd.” Według kontrowersyjnego biznesmena brytyjski funt znowu zyska na wartości, a handel międzynarodowy wróci do poziomu sprzed pierwszego referendum.
Z powodu wstrzymania procesu Brexitu przez premiera Johnsona, brytyjska Izba Gmin może teraz wznowić regularną pracę. Oczekuje się, że w czwartek zagłosuje jednak nad orędziem królowej Elżbiety II. Będzie to swego rodzaju głosowanie nad zaufaniem dla rządu. Byłoby to pierwsze takie przegrane głosowanie brytyjskiego rządu od prawie wieku. Partia Konserwatywna premiera Borisa Johnsona jednak nie ma większości parlamentarnej. W związku z tym bardzo wątpliwe jest, czy Johnson wygra głosowanie nad orędziem królowej.

