Europejscy politycy i organizacje rolnicze reagują ostrożnie na propozycje Komisji Europejskiej dotyczące zmniejszenia o połowę stosowania środków chemicznych w rolnictwie i zaopatrzeniu w żywność. Po raz pierwszy od 20 lat wprowadzona zostanie również obowiązkowa ustawa o przywracaniu środowiska naturalnego, mająca zapobiec degradacji „zieleńca”.
Przewodniczący Norbert Lins (EPL) z Komisji Rolnictwa wyraża ubolewanie, że komisarze Frans Timmermans, Virginius Sinkevicius i Stella Kyriakides zignorowali prośbę dziesięciu państw UE o dalsze odroczenie zasad „od pola do stołu”.
Chrześcijańscy demokraci w Parlamencie Europejskim również uważają, że najpierw należy uzyskać więcej jasności co do możliwych skutków planów klimatycznych Green Deal.
Lins obawia się, że środki te doprowadzą do zmniejszenia produkcji żywności. Niemiecki Związek Rolników wydał podobne oświadczenie. Komisja Europejska odpowiedziała, że istnieje wiele badań wskazujących, iż rolnicy mogą ograniczyć stosowanie pestycydów i zaoszczędzić pieniądze, nie narażając przy tym plonów na niebezpieczeństwo.
Komisarz ds. klimatu Frans Timmermans powiedział, że niektórzy wykorzystują wojnę jako pretekst do krytyki tego projektu. Podobne stanowisko zajął także ekolog Bas Eickhout z GroenLinks: „Rozpoczęła się potężna, bardzo skuteczna lobbingowa akcja, która wykorzystuje wojnę na Ukrainie, aby odsunąć przepisy środowiskowe na bok i zwiększyć produkcję żywności. Musimy budować odporny europejski sektor rolniczy, który nie działa przeciwko, lecz razem z naturą.
Europejska organizacja rolnicza Copa-Cogeca skrytykowała fakt, że przepisy europejskie nie zostaną ujęte w prawnie wiążącej dyrektywie obowiązującej każde państwo UE. Zamiast tego na poziomie UE zostanie określony „cel docelowy”, który następnie poszczególne kraje, wraz ze swoimi sektorami rolniczymi, mają uwzględnić w wiążących planach krajowych.
Według Copa-Cogeca rezultaty za kilka lat są więc bardzo niepewne. Ponadto organizacja ta uważa, że przeznacza się na ten cel zbyt mało funduszy. Obawiają się, że nastąpi to kosztem obecnych budżetów Wspólnej Polityki Rolnej.
Holenderska europosłanka Anja Hazekamp (Partia dla Zwierząt) pozytywnie oceniła, że „UE wreszcie wyznaczyła cele ograniczenia stosowania pestycydów”. Zwróciła jednak uwagę, że nie wiadomo, czy przepisy zagwarantują, że krajowe cele redukcji faktycznie doprowadzą do mniejszego użycia trucizn.
Pozytywnie Partia dla Zwierząt ocenia proponowany całkowity zakaz stosowania pestycydów na obszarach przyrodniczych i w terenach miejskich, takich jak szkolne place zabaw i parki. „Nieodpowiedzialne jest stosowanie pestycydów rolniczych w miejscach, gdzie przebywa wiele osób. Nie powinno się tego robić. Całkowity zakaz przyczyni się do zmniejszenia narażenia ludzi i zwierząt na niebezpieczne substancje,” powiedziała Hazekamp.
„To nie jest odpowiedni moment na propozycje ustawodawcze dotyczące redukcji pestycydów i ochrony środowiska”, mówi Annie Schreijer-Pierik, rzeczniczka komisji rolnictwa Parlamentu Europejskiego z ramienia CDA (frakcja EPL). „Ponieważ znajdujemy się w środku najgłębszego kryzysu żywnościowego tego wieku, Komisja Europejska nie powinna wprowadzać nowych przepisów, które mogą znacznie ograniczyć produkcję żywności w Europie” – tak skomentowała propozycje Komisji.
„Od czasu strategii „od pola do stołu” nasza frakcja chrześcijańsko-demokratyczna EPL ciągle domaga się gruntownej oceny skutków. Do tej pory jeszcze jej nie widzieliśmy” – powtórzyła swoje wcześniejsze apele.

