Jeden z największych prywatnych rolników w Chinach został skazany na 18 lat więzienia za krytykę władz w Pekinie. Rolnicze imperium bogatego hodowcy świń zostało przejęte przez państwo.
Sun Dawu to 67-letni były hodowca świń, który w ostatnich latach stał się szanowanym biznesmenem, często zapraszanym na wykłady na temat reformy rolnictwa i przedsiębiorczości. Z rolnika, który zaczął od 2 chlewni z 50 świniami i 1000 kurami, rozrósł się do stanowiska dyrektora generalnego jednej z największych chińskich firm rolniczych, grupy Dawu.
Dwadzieścia lat temu po raz pierwszy spotkał się z chińskim wymiarem sprawiedliwości, oskarżonym o „nielegalne pozyskiwanie funduszy”. Sun został jednak uniewinniony po głośnych protestach społeczeństwa. Potem pozostał uciążliwym przeciwnikiem władz, regularnie broniącym dysydentów politycznych.
W 2019 roku otwarcie skrytykował sposób, w jaki władze w Wuhan próbowały ukryć początek pandemii koronawirusa. Nie miał też dobrych słów na temat działań przeciwko afrykańskiemu pomorowi świń, w wyniku których tysiące jego świń musiało zostać ubitych.
W zeszłym roku Sun został aresztowany, gdy kilku jego pracowników próbowało zapobiec zniszczeniu jednego z jego budynków firmowych przez urzędników. Tym razem razem z żoną, synami, synowymi oraz kilkudziesięcioma pracownikami trafił do więzienia.
Ostatecznie Sun został uznany winnym ośmiu zarzutów, w tym podżegania ludzi do atakowania agencji rządowych, uniemożliwiania urzędnikom wykonywania obowiązków oraz „podburzania”. Ma również zapłacić grzywnę przekraczającą 400 000 euro.
Według organizacji praw człowieka skazanie Suna jest efektem jego wieloletniego wsparcia dla krytyków i dysydentów. Sun nie jest zresztą pierwszym przedsiębiorcą, który napotkał problemy. Od czasu objęcia urzędu przez prezydenta Xi Jinpinga, inne duże prywatne firmy, takie jak Tencent i Alibaba, są ściśle monitorowane w ramach rządowych działań mających zwiększyć kontrolę nad sektorem prywatnym.

