W drugiej i decydującej turze wyborów prezydenckich we Francji większość francuskich rolników w niedzielę zagłosuje na prezydenta Macrona, a nie na jego skrajnie prawicową przeciwniczkę Marine Le Pen.
Le Pen nie może liczyć na poparcie francuskich związków rolniczych ze względu na swoją antyeuropejską politykę, co jasno wykazały ostatnie sondaże i rekomendacje wyborcze.
Przewodnicząca Francuskiego Związku Rolników (FNSEA), Christiane Lambert, przypomniała w wewnętrznej notatce, że związek jest apolityczny zgodnie ze statutem i zaleca jedynie udział w wyborach. Jednocześnie Lambert opowiedziała się za „silniejszą Europą” i ostrzegła przed podzieloną UE „opartą na przesadnych wizjach narodowych”.
Prezes FNSEA wezwała francuskich rolników do udziału w głosowaniu. „Te wybory mają ogromne znaczenie dla naszego kraju” – podkreśliła. „Rolnictwo krajowe musi funkcjonować w zjednoczonej i silnej Europie, która nie powraca do prymatu własnych interesów i polityki narodowej”.
Le Pen nie może też liczyć na poparcie innych francuskich organizacji branżowych. Mniejszy związek rolników Coördinatie Rurale (CR) nie komentował kampanii wyborczej, natomiast Konfederacja Rolników (Conf’) zaapelowała do swoich członków o niegłosowanie na Le Pen. Stowarzyszenie Rolniczych Gospodarstw Rodzinnych (MODEF) również wezwało do zablokowania rywalki Macrona.
Wiele organizacji pozarządowych, w tym Greenpeace, także zajęło stanowisko przeciwko Le Pen. Choć Macron złamał wiele wcześniejszych obietnic wyborczych dotyczących środowiska i spraw społecznych, „ksenofobiczna, zacofana i izolacjonistyczna” polityka Le Pen nie może zostać zignorowana – podkreślił Greenpeace.
Nie tylko nowocześni liberałowie czy progresywiści, lecz także wielu francuskich rolników nie jest w pełni zadowolonych z polityki prezydenta Macrona podczas jego ostatnich pięciu lat urzędowania. Wielu wyborców lewicy deklaruje, że wcale nie weźmie udziału w głosowaniu. Mimo to wielu wahających się skłania się ku Macronowi, aby zapobiec „jeszcze większemu zagrożeniu” w postaci skrajnie prawicowych rządów Marine Le Pen.
Już wcześniej ujawniono, że Front National otrzymywał w ostatnich latach wsparcie finansowe z Moskwy, a Marine Le Pen była serdecznie przyjmowana przez prezydenta Putina.

