Sekretarz generalny NATO Jens Stoltenberg ostrzegł Rosję przed przemocą wobec Ukrainy. Każde użycie przemocy przeciwko Ukrainie będzie miało konsekwencje i pociągnie za sobą koszty dla Rosji – powiedział Norweg w piątek w Brukseli.
Szef NATO ponownie oskarżył Rosję o rozmieszczanie wojsk, czołgów i innego ciężkiego sprzętu w rejonie granicznym z Ukrainą. Moskwa musi zapobiec dalszej „eskalacji”, podkreślił. W przeciwnym razie „zapłaci za to cenę”.
Choć nie ma pewności co do zamiarów Moskwy, Rosja wcześniej zaatakowała Ukrainę. Rosja nielegalnie okupuje Krym, destabilizuje wschód Ukrainy i przeprowadza cyberataki na ten kraj. To wszystko powody do wielkiego niepokoju – mówi Stoltenberg.
Rosja jest wzywana do przejrzystości, deeskalacji i zmniejszenia napięć. „Martwimy się tym, co widzimy na Ukrainie i wokół niej.” Rząd USA również skomentował sytuację. „Zawsze jesteśmy bardzo zaniepokojeni, gdy widzimy nietypowe rosyjskie działania wojskowe w pobliżu Ukrainy”.
Amerykański sekretarz stanu Antony Blinken weźmie w przyszłym tygodniu udział w spotkaniu ministrów spraw zagranicznych NATO w Rydze. Blinken będzie także obecny podczas posiedzenia ministrów Organizacji Bezpieczeństwa i Współpracy w Europie (OBWE) w Sztokholmie.
Odnosząc się do oświadczeń prezydenta Ukrainy Wołodymyra Zełenskiego, który twierdzi, że Rosja planuje zamach stanu w jego kraju, wysoki rangą amerykański dyplomata stwierdził: „Mogę zapewnić, że zapoznaliśmy się z tymi oświadczeniami. Rząd USA pozostaje w kontakcie z rządem ukraińskim, aby dalej omawiać tę sprawę”.
Zełenski w piątek w Kijowie powiedział do mediów: „Otrzymałem informację, że 1 grudnia w naszym kraju dojdzie do zamachu stanu.

