Przewodnicząca Komisji Europejskiej Ursula von der Leyen będzie musiała w tym tygodniu tłumaczyć się przed Parlamentem Europejskim w Strasburgu ze swojej decyzji o zatwierdzeniu pakietu odbudowy ekonomicznej dla Polski. Uważa, że Unia Europejska może wznowić wypłaty funduszy pomocowych dla Polski, ponieważ ten kraj zapowiada likwidację kontrowersyjnej izby dyscyplinarnej dla sędziów.
Jednak dwaj wiceprzewodniczący Komisji (Frans Timmermans i Margrethe Verstaeger) zdecydowanie się z tym nie zgadzają i głosowali przeciwko. Trzech innych komisarzy (Johansson, Reynders i Jourová) nie zagłosowało przeciw, ale wyraziło brak zgody z decyzją Von der Leyen.
W Parlamencie Europejskim pojawiają się nawet zapowiedzi złożenia wotum nieufności. To wyjątkowo rzadkie, aby komisarz z jednej frakcji politycznej w PE (chadecy) był publicznie krytykowany przez dwie inne frakcje koalicyjne (socjaldemokratów i liberałów).
Kilka miesięcy temu groził podobny publiczny rozłam w koalicji europejskiej, gdy chadecy naciskali na złagodzenie przepisów dotyczących klimatu i środowiska (Green Deal) w ramach nowej polityki rolnej. Ostatecznie liberałowie i socjaldemokraci zgodzili się na bardzo ograniczone, tymczasowe złagodzenie, głównie ze względu na zagrożenia dla światowego eksportu zbóż spowodowane wojną w Ukrainie.
W przypadku Polski chodzi o wypłaty z dużego planu odbudowy ekonomicznej po pandemii o wartości 23,9 miliarda euro oraz dodatkowych 11,5 miliarda euro tanich pożyczek. Ten pakiet wsparcia został wcześniej przyznany Warszawie przez UE, ale został zamrożony pod naciskiem Parlamentu Europejskiego, ponieważ konserwatywny rząd Polski ogranicza niezależność wymiaru sprawiedliwości.
Izba dyscyplinarna ma zapewniać nominacje sędziów „przyjaznych rządowi”. To jest sprzeczne z prawem unijnym. Warszawa niedawno częściowo się z tego wycofała.
Od wybuchu rosyjskiej wojny na Ukrainie Polska przyjęła już ponad 3 miliony ukraińskich uchodźców. Koszty tych działań są tylko częściowo pokrywane przez nowe europejskie dotacje, a Polska wystąpiła teraz o wypłatę środków z funduszy odbudowy po pandemii. Inni komisarze Unii oraz wielu europosłów uważa, że nie można igrać z zasadami europejskiego państwa prawa i nie należy łączyć tych dwóch kwestii.
Von der Leyen podkreśliła w czwartek w Warszawie po spotkaniu z premierem Polski Mateuszem Morawieckim, że przed dokonaniem pierwszej wypłaty jest jeszcze dużo pracy do wykonania.
Zanim pieniądze faktycznie zostaną przekazane Polsce, zgodę muszą wyrazić 27 krajów UE, ale spodziewa się, że tak się stanie. W ostatnich latach przywódcy nie byli skłonni ukarać finansowo Polski i Węgier (poprzez wstrzymanie dotychczasowych funduszy), ale nie mogli też blokować (nowych) funduszy na odbudowę po pandemii.
Europosłanka Sophie in ’t Veld (D66) stwierdziła, że Von der Leyen popełnia największy błąd w swojej karierze, z katastrofalnymi skutkami dla europejskiego porządku prawnego. „Wysyła sygnał, że można negocjować zasady praworządności, że fundusze i wartości można ze sobą wymieniać. Od tej chwili wyroki Trybunału Sprawiedliwości UE będą jedynie zaleceniami bez konsekwencji”.
„Europejska Komisja po raz kolejny nie robi tego, co powinna: bronić praworządności. Zamiast tego rząd Polski jest nagradzany za blokowanie niezwiązanych ze sobą spraw i liczne pozorne zmiany. To policzek dla zwolnionych sędziów oraz kobiet, aktywistów i mniejszości, które w Polsce nie mogą już liczyć na ochronę swoich praw” – uważa poseł do PE z Partii Pracy (PvdA) Thijs Reuten.

