Parlament Europejski uważa, że holenderski premier Rutte nie powinien już dłużej utrudniać przyjęcia Rumunii do strefy Schengen. Holandia jest jedynym krajem, który nadal się temu sprzeciwia. Według europosłanki z D66 Sophie In Veld, uporczywa postawa odmowy Ruttena zagraża jedności europejskiej.
W niemal jednogłośnym głosowaniu Parlament Europejski zatwierdził we wtorek w Strasburgu rezolucję wzywającą przywódców europejskich do jak najszybszego dopuszczenia Rumunii i Bułgarii do strefy Schengen. Przeciwko zagłosowało jedynie kilkudziesięciu prawicowo-nacjonalistycznych europosłów z kilku krajów Europy Wschodniej. Szefowie rządów UE zbiorą się później w tym tygodniu na nadzwyczajnym szczycie w Pradze.
Parlament Europejski wystąpił z apelem przytłaczającą większością głosów 547 do 49. Pięciu eurodeputowanych VVD wstrzymało się od głosu, jednak jak dotąd nie podali publicznego wyjaśnienia tej decyzji.
W zeszłym tygodniu premier Rutte odbył jednodniową wizytę w Bukareszcie; według oficjalnego komunikatu miała ona na celu odwiedzenie holenderskich żołnierzy NATO stacjonujących w Rumunii. Odbył także spotkanie z rumuńskim prezydentem Klausem Iohannisem. O przebiegu tej rozmowy w Hadze ujawniono bardzo niewiele informacji.
Od przemian politycznych w Europie Wschodniej w latach dziewięćdziesiątych — po egzekucji ówczesnego dyktatora Ceaușescu i jego żony — polityka i administracja rumuńska charakteryzowały się licznymi zmianami władzy, kumoterstwem oraz manipulacjami wyborczymi.
W ostatnich latach pod rządami wybranego w 2014 roku prezydenta Klausa Iohannisa nastąpiły znaczne zmiany. Niektórzy twierdzą nawet, że wyeliminował mafię z administracji państwowej.
Już w 2011 roku większość państw UE oraz Komisja Europejska stwierdziły, że Rumunia i Bułgaria spełniają wszystkie kryteria przystąpienia do strefy Schengen. Do układu z Schengen (wolny przepływ bez kontroli celnej) nie należą jeszcze wszystkie kraje UE, natomiast kilka krajów spoza UE jest jego członkami. Przez lata niektóre państwa blokowały przyjęcie Rumunii i Bułgarii, a Holandia pozostała ostatnim przeciwnikiem.
Nie jest oficjalnie znane stanowisko premiera Rutte wobec nadchodzącego europejskiego szczytu. Możliwe, że podczas zeszłotygodniowej wizyty w Bukareszcie z prezydentem Iohannisem wypracowali jakiś kompromis lub ruttyjańskie rozwiązanie pośrednie.
Europosłanka D66 In Veld podkreśliła, że Rutte powinien wykazać się przywództwem: istnieją jasno określone kryteria, które Bułgaria i Rumunia spełniają od ponad dziesięciu lat. To Holandia ciągle przedstawia nowe warunki i wymaga od tych dwóch krajów skakania przez kolejne przeszkody.
„Czysto po to, by zadowolić własną bazę wyborczą VVD; nie ma to nic wspólnego z Bułgarią i Rumunią. To całkowicie słusznie wywołało oburzenie. Zagrożona jest jedność europejska” — powiedziała polityczka D66.
„Z jednej strony oczekujemy, że Rumunia i Bułgaria będą w tych niepewnych czasach strzegły naszych granic i przyjmowały uchodźców, a jednocześnie trzymamy te dwa kraje na krótkiej smyczy. To nie jest małżeństwo. Umowy są umowami. Rząd Holandii musi ich dotrzymać.”

