Brytyjski premier Johnson po raz kolejny przeforsował w Izbie Gmin kontrowersyjne zmiany w ustawie brexitowej, które podważają wcześniejsze porozumienia między Brukselą a Londynem. Wczoraj wieczorem odbyło się głosowanie końcowe, które zakończyło się komfortową większością 340 głosów do 256.
Komisja Europejska wskazuje, że brytyjskie prawo narusza prawo międzynarodowe. Londyn mówi o „ograniczonym naruszeniu”. Komisja Europejska nie otrzymała żadnego sygnału, że Brytyjczycy wycofają swoją kontrowersyjną ustawę brexitową. UE nie będzie „powściągliwa” w podejmowaniu kroków prawnych – powiedział wiceprzewodniczący Maroš Šefčovič po spotkaniu z brytyjskim ministrem ds. brexitu Michaelem Gove’em w Brukseli. Podano, że ostatecznym terminem jest „koniec września”.
1 i 2 października przewodniczący państw UE zwołają nadzwyczajne szczyty, a w przyszłym tygodniu oczekiwane jest głosowanie w Parlamencie Europejskim. UE zażądała wcześniej tego miesiąca, aby Londyn wycofał krajowe przepisy dotyczące rynku wewnętrznego jeszcze w tym miesiącu. Jednak Šefčovič nie chciał ujawnić, jakie sankcje Komisja planuje, jeśli nie stanie się tak do 1 października.
Zmiany w prawie brytyjskim muszą jeszcze zostać zatwierdzone przez Izbę Lordów, jednak data głosowania nie jest jeszcze znana. Nie można wykluczyć, że Boris Johnson będzie odwlekał omawianie tego w Izbie Lordów tak długo, jak to możliwe, co w pewnym sensie zmusi UE do podjęcia pierwszych kroków w ramach konfliktu.
Boris Johnson wcześniej stwierdził, że do 15 października musi być jasne, czy zostanie zawarta umowa handlowa między UE a Wielką Brytanią. Jeśli Bruksela i Londyn nie wypracują porozumienia, od 1 stycznia grozi nie tylko chaotyczny ruch gospodarczy między UE a Wielką Brytanią.
Europejska organizacja zrzeszająca sektory rolnicze Copa ostrzega, że brak umowy może spowodować druzgocące straty w sektorze rolniczym zarówno w Europie, jak i w Wielkiej Brytanii. Perspektywa, że negocjatorzy nie osiągną porozumienia, oznacza podwójny, druzgocący cios dla rolników, firm agrospożywczych oraz handlowców, którzy już zmagają się z pandemią COVID-19 – mówi COPA.
W ciągu ostatnich dwóch lat producenci i handlowcy z europejskich przedsiębiorstw spożywczych, państwa członkowskie i inni przygotowywali się na szok związany z odejściem Brytyjczyków z UE. Tam, gdzie te branże potrzebują przewidywalności, dotychczas otrzymują tylko niepewność, bez jasności co do zasad eksportu od 1 stycznia 2021 roku.
Nadal trzeba opracować system ceł importowych i kontroli celnych oraz dostosować sektor transportowy. Wcześniej mówiono o kolejkach tysięcy ciężarówek oczekujących przy promach w brytyjskich portach.

