Negocjacje między liderami partii trzech partii koalicyjnych w Irlandii zakończyły się ponownie bez porozumienia w sprawie redukcji emisji azotu przez sektor rolniczy. Zgadzają się jednak, że w całej Irlandii całkowita emisja musi zostać w nadchodzących latach zmniejszona o połowę, jednak politycy nie osiągnęli jeszcze zgody co do podziału redukcji między poszczególne branże.
Od wyborów w 2020 roku w Irlandii rządzi koalicja liberałów, chadeków i Zielonych. Całkowita emisja azotu w Irlandii musi zostać obniżona o 51% w ciągu ośmiu lat, a do 2050 roku osiągnąć netto zero emisji, by utrzymać się w ramach umowy koalicyjnej trzech partii. W przypadku irlandzkiego rolnictwa może to oznaczać obowiązek redukcji gdzieś między 22 a 30 procent.
Premier Micheál Martin, wicepremier Leo Varadkar oraz lider partii Zielonych Eamon Ryan nie byli w stanie przełamać impasu podczas ponownego spotkania w Dublinie. Obecnie jest mało prawdopodobne, by przed ostatnim posiedzeniem rządu przed letnią przerwą osiągnięto porozumienie. Inne źródła nie wykluczają, że kwestia zostanie przesunięta na wrzesień.
Rolnictwo w Irlandii odpowiada za 37,5% całkowitej emisji gazów cieplarnianych, co jest zdecydowanie największym udziałem ze wszystkich sektorów. W zeszłym roku emisja w tym sektorze wzrosła o 3%, co jest drugim kolejnym rokiem wzrostu emisji z rolnictwa.
Za przyczyny podaje się stosowanie nawozów azotowych, wzrost liczby krów mlecznych oraz zwiększenie produkcji mleka. Liczba krów mlecznych wzrasta od jedenastu lat z rzędu, a produkcja mleka na krowę również wzrosła o 2,5%.
Irlandzki premier Martin powiedział na początku tego tygodnia, że Irlandia „musi wyważyć problem bezpieczeństwa żywnościowego z problemem klimatycznym”.

