Planowana ustawa UE według polityków FDP idzie znacznie dalej niż to, co uznawane jest za praktyczne i rozsądne, i obawiają się oni negatywnych skutków dla niemieckiej gospodarki. Blokada ich stanowiska spotkała się wcześniej z ostrą krytyką polityków SPD i Zielonych, którzy także są w konflikcie z FDP ws. finansowania pożądanej transformacji rolnictwa.
Podobnie jak w innych krajach UE, wewnątrz niemieckiej koalicji obowiązuje zasada, że w przypadku różnic politycznych ministrowie powstrzymują się od głosu w sprawach unijnych. Dodatkowo, gdy Włochy w ostatniej chwili również wstrzymały się od głosu w Brukseli, propozycja nie uzyskała wymaganej większości dwóch trzecich.
W wyniku niemieckiej blokady zatwierdzenie unijnej ustawy dotyczącej łańcucha dostaw zostało zawieszone. W związku z tym pozostaje pytanie, czy dyrektywa zostanie przyjęta przed wyborami europejskimi na początku czerwca. Holandia ma (podobnie jak niektóre inne kraje UE) w ramach ustawy o społecznej odpowiedzialności przedsiębiorstw własne przepisy dotyczące należytej staranności, które są jednak (jak na razie?) ograniczone i dobrowolne.
W Niemczech od 2023 roku obowiązuje krajowa ustawa, która zobowiązuje duże firmy do zapewnienia przestrzegania międzynarodowych norm w zakresie praw człowieka i ochrony środowiska w ich łańcuchach dostaw. Ustawa UE miałaby zastosowanie do przedsiębiorstw zatrudniających co najmniej 500 pracowników, także tych, które nie mają siedziby w żadnym państwie członkowskim UE, ale generują tam wysokie obroty.
W ramach „zasad należytej staranności” firmy muszą nie tylko oceniać własne działania odnośnie praw człowieka oraz skutków dla środowiska i klimatu, ale także swoich (surowcowych) dostawców oraz odbiorców. Naruszenia mogą skutkować nałożeniem kar finansowych.
Mniejsze przedsiębiorstwa zatrudniające co najmniej 250 osób musiałyby przestrzegać tych regulacji, jeśli 20 milionów euro ich obrotu pochodzi z branży tekstylnej, rolniczej, produkcji żywności lub wydobycia i przetwórstwa surowców mineralnych.
W ten sposób (na przykład) przetwórcy żywności musieliby nie tylko kontrolować, czy ich dostawcy ziemniaków, cebuli lub buraków cukrowych stosują się do unijnych przepisów dotyczących pestycydów, ale także (na przykład) czy ich odbiorcy wypłacają ustawowe minimum płacowe.

