Polskie władze wyznaczyły nagrodę w wysokości kilkuset tysięcy euro za wskazanie sprawców chemicznego zanieczyszczenia rzeki Odry. W polskim i niemieckim rolnictwie tymczasowo zabroniono używania wody z rzeki do nawadniania, a w hodowli zwierząt – jako wody pitnej. Obowiązuje także zakaz kąpieli.
W przygranicznej rzece w ciągu ostatnich dwóch tygodni padły dziesiątki tysięcy ryb. Już mówi się o „katastrofie ekologicznej”, choć dokładna przyczyna nadal nie jest znana. Urzędnicy podkreślają, że odbudowa zajmie lata ze względu na poważne uszkodzenia ekosystemu rzeki.
Odra jest jedną z najdłuższych rzek w Europie i od lat uważana jest za stosunkowo czystą, zamieszkaną przez około czterdzieści gatunków ryb. Testy laboratoryjne do tej pory nie wykazały obecności rtęci, powiedziała w sobotę polska minister środowiska. Władze zakładają, że ryby zostały zatrute.
Premier Polski Mateusz Morawiecki oświadczył, że w rzece prawdopodobnie zostały wyrzucone „olbrzymie ilości odpadów chemicznych”. Obiecał zrobić wszystko, co możliwe, aby ograniczyć zniszczenia środowiska.
Anna Moskwa, minister klimatu i środowiska, poinformowała, że analizy próbek wody pobranych zarówno w Polsce, jak i Niemczech wykazały podwyższony poziom soli. W Polsce nadal prowadzone są rozległe badania toksykologiczne – dodała. Niemieckie wyniki badań do tej pory nie potwierdziły wysokiego stężenia rtęci.
Padanie ryb jest „atypowe” – stwierdził Axel Vogel, minister środowiska landu Brandenburgia w Niemczech. Szacuje, że w obu krajach przez ostatnie dni z rzeki wyłowiono ponad sto tysięcy kilogramów martwych ryb.
Śmierć ryb najczęściej powodowana jest zaburzeniem poziomu tlenu, gdy poziom wody jest zbyt niski. Obecnie taki stan występuje w Niemczech i Polsce w związku z historyczną suszą w Europie. „Jednak od kilku dni obserwujemy wzrost poziomu tlenu, co wskazuje na to, że do rzeki dostała się obca substancja, która wywołała ten efekt” – mówi Vogel.

