Po tym, jak pod przewodnictwem EPP/CDA centroprawicowa większość w Strasburgu wprowadziła dziesiątki poprawek łagodzących propozycję, niemiecka sprawozdawczyni Sarah Wiener (Zieloni) próbowała wycofać okrojoną wersję projektu do dalszych prac w komisji środowiska.
Lecz chrześcijańscy demokraci, konserwatyści, skrajna prawica oraz kilku socjaldemokratów i liberałów nie chcieli dopuścić do tego. W rezultacie okrojony projekt stał się nieakceptowalny również dla wielu europosłów z lewicy i został odrzucony stosunkiem głosów 299 do 207, przy charakterystycznie wielu wstrzymujących się, bo aż 121 głosach.
Granica między lewicą a prawicą (czyli zwolennikami klimatu i zwolennikami rolnictwa) ujawniła się już w ostatnich miesiącach, gdy komisja środowiska chciała zaostrzyć propozycję Komisji, podczas gdy komisja rolnictwa opowiadała się za opóźnieniami i ograniczeniami.
Kluczowymi punktami spornymi były między innymi data wejścia w życie: Komisja Europejska i strona środowiskowa postulowały rok 2030, a wiele państw członkowskich i grup rolniczych chciało odroczenia o pięć lat.
Kontrowersje budził także sposób ustalania obowiązków redukcji: czy każde państwo ma mieć własne obligatoryjne cele, czy obowiązek zostanie określony tylko na poziomie UE, z indywidualnymi „zobowiązaniami do wysiłku” dla poszczególnych krajów. Krytycy twierdzili, że takie rozwiązanie uniemożliwi osiągnięcie zamierzonego efektu nowego prawa już na samym początku.
Nie jest jasne, jak państwa UE zareagują na to bardzo nietypowe odrzucenie przez Parlament. 27 ministrów rolnictwa ma w grudniowym posiedzeniu w planie rozpatrzenie propozycji Komisji. Przez ostatnie półtora roku nie chcieli jej omawiać, dopóki nie zostaną przeprowadzone dodatkowe badania. Większość ministrów nie chciała też żadnych obowiązków.
Teoretycznie ministrowie rolnictwa mogą zaakceptować projekt, nawet w dalszej, jeszcze bardziej złagodzonej formie, i zająć stanowisko. Komisarz ds. rolnictwa Janusz Wojciechowski wielokrotnie deklarował, że Komisja jest „gotowa do ustępstw”, lecz opór wielu ministrów rolnictwa jest tak silny, że wolą oni, by propozycja cicho zniknęła ze stołów obrad.
(aktualizacja: w poprzedniej wersji błędnie podano, że propozycję omówią ministrowie środowiska)

