Brytyjska organizacja przetwórców mięsa (BMPA) ostrzega premiera Borisa Johnsona, że roczna wartość eksportu mięsa w wysokości 1,2 miliarda funtów jest zagrożona, jeśli nie dojdzie szybko do porozumienia z UE w sprawie umowy handlowej.
Przetwórcy mięsa informują również, że tysiące miejsc pracy stoi pod znakiem zapytania, jeśli Brytyjczycy nie uporządkują swoich spraw w ciągu trzech miesięcy. Podobne ostrzeżenia wcześniej przedstawiały brytyjskie organizacje rolnicze, producenci samochodów, firmy transportowe oraz przemysł spożywczy.
W zdecydowanym komunikacie prasowym przetwórcy mięsa reagują na ogłoszenie, że premier Johnson zamierza wycofać się z wcześniej zawartych z UE ustaleń dotyczących wyjścia Zjednoczonego Królestwa z UE.
W Deklaracji Politycznej ustalono, że po Brexicie przepisy UE pozostaną w mocy w brytyjskiej prowincji Irlandii Północnej, gdyż inaczej musiałaby powstać prawdziwa, twarda granica z Republiką Irlandii. Na zakończenie północnoirlandzkiej wojny domowej uzgodniono właśnie, że taka granica nigdy więcej nie powstanie. W takim wypadku Anglia, Walia i Szkocja opuściłyby UE, ale Irlandia Północna nie.
Praktyczne ustalenia dotyczące wzajemnego kontynuowania importu i eksportu miały zostać zawarte między Brukselą i Londynem w ramach umowy handlowej. Negocjacje trwają już osiem miesięcy, jednak są niemal bezowocne i teraz grozi im całkowita klęska z powodu wycofywania się Borisa Johnsona.
W razie braku umowy Wielka Brytania opuści UE bez porozumienia handlowego, co oznacza, że od 1 stycznia będą obowiązywać ogólnoświatowe zasady WTO dotyczące całego handlu między Wielką Brytanią a UE. Zasady WTO przewidują, że na niemal wszystkie usługi i towary będą obowiązywały wzajemne cła.
W takim wypadku brytyjski przemysł mięsny będzie musiał się zmierzyć m.in. z cłami sięgającymi czterdziestu procent na wołowinę lub trzydziestu procent na produkty mleczne. Cztery miesiące temu rząd brytyjski po raz pierwszy zasugerował, że import i eksport z UE nie będą przebiegać tak gładko i bezszelestnie, a dla pewnych produktów czasami konieczne będzie nałożenie małych ceł celnych.
Teraz okazuje się, że po trzech miesiącach chodzi o naliczanie wysokich ceł na wszystkie produkty, stale i zawsze. Premier Boris Johnson oświadczył, że do 15 października musi zostać zawarta umowa handlowa z UE, a jeśli tak się nie stanie, obie strony „będą musiały to zaakceptować i iść naprzód”, dodając, że to byłby „dobry rezultat” dla Wielkiej Brytanii.
Minister George Eustice (Handel Zagraniczny) przyjął podobne stanowisko i zasugerował, że brak umowy, z taryfami WTO na poziomie np. 40% na eksport wołowiny, byłby „dobrym rozwiązaniem”, ponieważ Wielka Brytania stałaby się wtedy niezależna od UE.
Jednak BMPA stwierdziła, że w rzeczywistości wiele ważnych kwestii pozostaje nierozwiązanych. „Przygotowania do brexitu idą bardzo powoli, a „raport inwestycyjny” rządu brytyjskiego ujawnia rażące słabości w systemie eksportu, który jest na skraju dużego przeciążenia” – poinformowało stowarzyszenie.
Szef BMPA, Nick Allen, powiedział, że przemysł przetwórstwa mięsnego stracił cierpliwość i apeluje do rządu o rozwiązanie tych problemów, zanim będzie za późno. „Mając mniej niż cztery miesiące, Wielka Brytania zmaga się z żałosnym brakiem infrastruktury i pracowników do obsługi nowego systemu eksportu. Jeśli tego nie poprawimy, spowoduje to ogromne opóźnienia, dodatkowe koszty i utracone zamówienia.”

