Timmermans zwrócił uwagę, że UE najpierw musi przejść fundamentalne reformy. Mówi się o tym od lat, ale decyzje wciąż nie zostały podjęte. Małe kraje nie powinny mieć już prawa weta w dużych kwestiach międzynarodowych, obronnych czy polityce zagranicznej. Najpierw należy także zawrzeć nowe porozumienia dotyczące większej i lepszej współpracy europejskiej. Dopiero potem powinny mieć miejsce przyjęcia nowych państw – twierdzą niektórzy przywódcy UE.
„Ukraina musi jeszcze przeprowadzić wiele reform. To kraj walczący z dużą korupcją. Prezydent Zełenski naprawdę się stara. Ale minie sporo czasu, zanim wszystko zostanie zreformowane.” Za nieco ponad dwa tygodnie 27 przywódców rządów UE zdecyduje na szczycie europejskim, czy można rozpocząć negocjacje akcesyjne z Ukrainą.
Timmermans do niedawna pełnił funkcję komisarza europejskiego i był prawą ręką przewodniczącej Komisji Ursuli von der Leyen. W ostatnich tygodniach była ona bardziej optymistyczna w kwestii możliwego przystąpienia Ukrainy. „Nie zgadzam się z Von der Leyen” – powiedział Timmermans. Obecnie jest on liderem listy PvdA/GroenLinks, nowej połączonej partii zielono-lewicowej, i wkrótce zostanie premierem lub liderem opozycji w Holandii.
Timmermans uważa ponadto, że nie jest rozsądne, iż przewodniczący Rady Europejskiej Charles Michel wskazał rok 2030 jako cel przystąpienia Ukrainy. „To całkowicie nierealistyczne i niesprawiedliwe wobec Ukraińców. Podstawia się im marchewkę, ale nie da się tego wypełnić”.
„Rozumiem, że mówi się do kraju, który jest w ciężkiej wojnie i walczy o zachowanie niepodległości: stoimy ramię w ramię w tej walce. Ale członkostwo w 2030 roku po prostu nie jest realne” – podkreślił były komisarz europejski.
Przewodniczący niemieckiego wielkiego związku rolniczego DBV Joachim Rukwied również w zeszłym tygodniu wygłosił ostre słowa ostrzegające przed przyjęciem Ukrainy do UE. Według niego byłby to „exit” przedsiębiorstw rodzinnych z UE. Rukwied zwrócił uwagę na duży sektor rolny Ukrainy i fakt, że przeciętne gospodarstwo w tym kraju jest wielokrotnie większe niż w UE.
Wspólna polityka rolna, w którą byłaby zaangażowana Ukraina, jest zatem „nieosiągalna”, chyba że zaakceptuje się, że odbędzie się to kosztem firm w obecnych państwach UE. Rukwied przewiduje także, że obecne płatności bezpośrednie w ramach wspólnej polityki rolnej (WPR) zostaną w ciągu kilku lat całkowicie zniesione.
Płatności bezpośrednie przynoszą rolnikom coraz mniej korzyści. Pomimo że rolnicy nadal potrzebują okresu przejściowego, ten okres zakończy się najpóźniej w 2035 roku, podkreślił Rukwied. Płatności bezpośrednie zostały w ostatnich latach zredukowane o połowę i wkrótce mogą spaść poniżej 100 euro za hektar. Na dorocznym zgromadzeniu DBV wezwał do gruntownej rewizji europejskiej polityki rolnej.

